Dowcipy o Mężu i Żonie

Dowcipy » Dowcipy o Mężu i Żonie

Zaczyna się noc poślubna. Mąż kładzie dłoń na brzuchu żony, pieści ją i mówi:
- Kocham cię.
- Proszę trochę niżej.
Mąż powtarza basem:
- KOCHAM CIÊ.

- Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
- Ożeniłem się?
- Musisz być szczęśliwy?
- Muszę?

Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
- Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- ¯ona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.

¯ona mówi do Rewińskiego:
- Musisz wreszcie wybrać: albo ja albo piwo.
- A ile byłoby tego piwa?...

Na polowaniu.
- Uważaj!
- Co się stało?!
- Przed chwilą wpakowałeś mojej żonie cały ładunek śrutu w d*.*ę!
- Och, przepraszam... Ale, o tam, proszę, stoi moja żona!

Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte pietro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności małżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera:
- To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów...

Spotykają się dwaj kumple:
- Cześć, co słychać?
- A, no wiesz, różnie bywa.
- Słyszałem, że się ożeniłeś?
- Zgadza się...
- £adna ta twoja żona?
- Wszyscy mówią, że jest podobna do Matki Boskiej.
- Pokaż zdjęcie... O Matko Boska!

Panstwo Malinowscy byli ze soba juz szesnascie lat i jako malzenstwo zaczeli się juz mocno nudzic. Po przeczytaniu kilku pozycji Wislockiej i Lwa Starowicza postanowili przeciwstawic się monotonii wspolzycia i zaprosili do siebie na noc inna pare malzenska. Najpierw puscili sobie film porno, potem... no i tak dalej! Na drugi dzien panowie spotykaja się w kuchni przy robieniu jajecznicy na szynce. Malinowski zwierza się przyjacielowi:
- Och stary! Jestem zachwycony jak kroliczek w salacie. Ciesze się, ze wpadlismy na ten pomysl! Juz od lat nie bylo mi tak dobrze!!!
- Ja tez jestem zachwycony! Ciekawe czy nasze panie tez przypadly sobie do gustu?!

Sedzia do oskarzonej:
- A wiec nie zaprzecza pani, ze zastrzelila meza podczas transmisji z meczu pilkarskiego?
- Nie, nie zaprzeczam.
- A jakie byly jego ostatnie slowa?
- Oj strzelaj, predzej, strzelaj....

Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta zone:
- Co powiesz o tej malpce, ktora przyslalem Ci z Afryki?
- Jezeli mam byc szczera, to wole cielecine...

Ecik jest w lozku z zona Masztalskiego. A tu nagle slycha klucz w zamku.
- O cholera, to moj maz! - krzyczy Masztalska.
Ecik wyskakuje goly z lozka i rzuca się po ubrania. Nie zdazyl się ubrac, bo nagle do pokoju wszedl Masztalski. Widzac golego Ecika mowi:
- Ecik, ja ciebie uwazalem za kumpla. A ty z moja zona... Teraz to cie k..a zabije!!!
Masztalski siega po siekiere. Ecik ucieka na balkon. Ecik patrzy w dol, a tam 10 pieter do ziemi! Co robic?!
Nagle jakis tajemniczy glos z nieba mowi:
- Ecik! Pierdnij najmocniej jak potrafisz. Blok się zawali a ty spadniesz na dol bez szwanku!!!
Ecik naprezyl się i pierdnal na maxa. Faktycznie blok się zaczal rozlatywac. Ecik spada w dol... Nagle Ecik czuje, ze ktos go za ramie szarpie.
- Ecik! Ecik! Nie dosc, ze spicie na zebraniu to jeszcze mi tu pierdzicie!!!

Trzech facetow jest w szpitalu i opowiadaja jak się tam znalezli. Mowi pierwszy:
- Przychodze z pracy, patrze a zona gola lezy w lozku - to ja cap lodowke i za okno. Ale byla tak ciezka, ze naderwalem sobie sciegna.
Mowi drugi:
- Opalam się spokojnie na balkonie a tu jakis duren rzuca na mnie lodowke.
Mowi trzeci:
- Siedze sobie spokojnie w lodowce...

W poczekalni w szpitalu trzech gosci czeka na wiesci od lekarza. Nagle wychodzi lekarz i mowi do jednego:
- Urodzily się panu trojaczki.
- O... To dlatego, ze moja zona czytala Trzech Muszkieterow...
Za chwile wychodzi ponownie i mowi do druriego:
- Urodzile się panu siedmioraczki...
- A to dlatego, ze moja zona czytala siedmiu wspanialych...
Na to trzeci mowi:
- Aha... Moja zona czytala Dywizjon 303...

Z kosciola wychodzi mloda para, ktorej ksiadz wlasnie udzielil slubu i w tym momencie zaczyna padac deszcz.
- Masz ci los - wola pan mlody - nastepna przyjemnosc!

Facet u kochanki (maż na delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie...
Babka, niewiele mylac, mówi mu:
- Stań na rodku, tak jak jeste - goły, a ja powiem staremu, że taka statuę kupiłam.
Maż wchodzi, rozglada się, zauważa:
- A to co?!
- No... kupiłam taka statuę, znajomi też maja, teraz taka moda...
Maż machnał ręka i poszedł spać. ¯ona też. W rodku nocy maż wstaje, idzie
do kuchni, wyciaga chleb, smaruje masełkiem, kładzie szyneczkę, serek,
ogóreczka... podchodzi do statui i wręcza ze słowami:
- Masz, ja tak trzy dni stałem, żeby choć q*.*a nakarmiła...

Moryc się ożenił. Podczas nocy polubnej nagle dało się słyszeć z sypialni:
- Maamaaa!! Julcia tak szeroko rozkłada nogi, że ja nie mam gdzie się położyć!

Maż wraca od innej o czwartej nad ranem. Zapala swiatło i widzi żonę z wałkiem w ręce.
- Zwariowałas! O czwartej rano kluski robisz?!

Przychodzi maz do domu z pracy, a glodny byl jak diabli, wiec mowi do zony:
- Daj mi obiad!
Zona na to:
- Czy otworzyć ci puszke?
A maz:
- Cipuszkę pózniej, teraz daj mi jesć.

- Moja żona smierdzi potem...
- A moja to smierdzi i przedtem i potem...

- Jestes głupia, podstępna, fałszywa, kłamiesz, zdradzasz mnie...
- Mój drogi, przecież każdy człowiek ma jakies drobne wady...

Fąfara spotyka na ulicy kolegę z pracy idącego pod rękę z jakąś kobietą.
- Czy możesz mi przedstawić tę damę?
- To Kinga, moja druga żona!
- A co się stało z pierwszą?
- Została w domu!

- Co słychać u twojej żony?
- Uczę ją chodzić.
- A cóż jej się stało?
- Odkąd sprzedałem samochód stwierdziłem, że zapomniała, biedaczka, jak się chodzi...

Mąż rozmawia z żoną:
- Trzy lata temu lekarz powiedział mi, że jeśli nie przestanę pić, to będę kompletnym idiotą.
- No widzisz? Dlaczego nie przestałeś pić?

Fąfarowa szyje sukienkę na maszynie, a mąż stoi nad nią i krzyczy:
- Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj, nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć!
- Po co te twoje głupie komentarze?
- Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję, gdy jedziemy razem samochodem...

Fąfara wpada do księgarni i sapiąc, pyta sprzedawcę:
- Czy to pan sprzedawał wczoraj mojej żonie książkę kucharską?
- Ja, a co się stało?
- Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad!

¯ona na darmo czekała na Fąfarę, który nie wrócił do domu na noc. Nazajutrz rano zniecierpliwiony Jasio wygląda przez okno. Nagle woła:
- Mamooo! Wraca tato! I ciągnie jeszcze pod rękę dwóch facetów!

W czasie nocy poslubnej maz pyta swoja nowo poslubiona zone:
- Czy nie chciala bys byl mezczyzna?
- A ty?

Maz przyniosl wyplate i polozyl ja przed lustrem. Mowi do zony:
- To co przed lustrem moje, a co w lustrze twoje.
Zona rozebrala się do naga, stanela przed lustrem i oznajmia mezowi:
- Ta co w lustrze twoja, a co przed lustrem sasiada z dolu...

- Kochanie, jak ci smakowal obiad, ktory dzis ugotowalam?
- Dlaczego ty stale dazysz do klotni?!

Wpada facet do domu i wola rozradowany do zony:
- Kochanie, patrz mam szostke w totku!!!
- Niemozliwe, pokaz.
- No, patrz. Bedzie z kilka miliardow. Pakuj się!
- Juz. Jedziemy gdzies?
- Nie. Sp...aj.

Wraca kobita do domu po urlopie, patrzy... A w domu ani mebelka, zostaly gole sciany. Wnerwiona leci do meza i od razu krzyczy:
- Lobuzie. Gdzie meble, telewizor, lodowka i cala reszta?
- Sprzedalem.
- A gdzie pieniadze?
- W worach.
- A gdzie wory?
- A tu... Pod oczami.

Maz wraca z pracy, zastaje swoja zone w lozku z kochankiem. Staje jak wryty.
- Jurek - mowi zona - ty się nie gap, ty się ucz!

Maz przychodzi do domu i siada na kibelku. Tymczasem zona krzata się po mieszkaniu i slyszy, że z kibla dochodza jakies postekiwania. Mysli sobie: "Zrobie mezowi kawal i zgasze swiatlo". Gdy to juz zrobila z kibla slychac krzyk:
- O Boze! Ratunku!!!.
Przerazona otwiera drzwi i zapala swiatlo. A maz mowi: - Uff!!! Myslalem juz, że mi oczy pekly.

Maz wraca do domu i zastaje w lozku zone z kochankiem. Bez zbednych ceregieli
Wyrzuca kochanka przez okno z pierwszego pietra. Nastepnego dnia to samo.
Kochanek zabandazowany, ale w lozku. Takze wyrzuca go przez okno.
Trzeciego dnia wraca i widzi w lozku kochanka że zlamana reka. Zbliza się do
Niego aby go wyrzucic, a tu kochanek pyta się:
- Czego pan ode mnie chce?
- Przestan pan przychodzic do mojej zony!
- Tak trzeba bylo od razu powiedziec, a nie rzucac aluzjami.

- Na korytarzu czeka ojciec pani dziecka z olbrzymim bukietem kwiatow- mowi
Salowa w szpitalu do szczesliwej matki- Czy mam go wprowadzil?
- A bron Boze. Tutaj w kazdej chwili moze pojawil się moj maz...

Zona z kochankiem lezy w lozku. Przychodzi maz:
- Co wy tu robicie?
Zona do kochanka:
- Mowilam Ci że to glupek.

Do sypialni wpada maz i wola do lezacej w lozku zony:
- Ubieraj się szybko! Pozar!!!
Z szafy przerazony meski glos:
- Meble! Ratujcie meble!

Malzonkowie w lozku, w pozycji na jezdzca, mezczyzna się odzywa:
- Daj, al ja pobrusze a ty poczywaj...

Mlodzi malzonkowie zasiadaja do pierwszego obiadu ktory jest debiutem kulinarnym zony.
- A czym kochanie nadziewalas tego pieczonego kurczaka?
- Jak to nadziewalam. Przeciez nie byl w srodku pusty...

- Franek, dzisiaj mija 30 lat od naszego slubu. Moze zarznal kure?
- A co ona winna???

Mloda mezatka kupila sobie skladana szafe, ale jej radosc nie trwala dlugo, w
Okolicy przejechal tramwaj i szafa się rozleciala. Zadzwonila wiec do sklepu i
Poinformowala o tym sprzedawce, sprzedawca zareagowal natychmiast i przyslal
Pracownika aby sprawdzil co jest z ta szafa. Gosc przyszedl zlozyl szafe i
Powiedzial, że on wejdzie do szafy i sprawdzi co się stanie gdy nadjedzie
Tramwaj. W tym czasię wrocil maz:
- Co pan tu robi???
- Jak powiem, że czekam na tramwaj to i tak mi pan nie uwierzy.

Maz wraca nad ranem do domu.
Zona pyta:
-Gdzie byles? Cala noc czekalam i nie zmruzylam nawet oka.
Maz zmeczonym glosem:
-A myslisz, że ja spalem?

- Kochanie, przeciez cie prosilem, zebys mi ugotowala jajka na miekko, a te sa twarde.
- To ja juz nie wiem, gotowalam prawie pol godziny i ciagle twarde?

Maz przyniosl upolowanego zajaca. Nastepnego dnia wraca z pracy i widzi zone
Placzaca nad zajacem.
- zebys mi wiecej tego swinstwa nie przynosil- wola że lzami w oczach.- Pol
Dnia go juz skubie i jeszcze nawet polowy nie oskubalam!

Maz za wczesnie wrocil z delegacji...
- No tak... Moja zona, moj przyjaciel, moje prezerwatywy...

Mlode malzenstwo spaceruje po parku. Patrza na dwa plywajace i czulace się do siebie labedzie.
- Zosiu, a moze bysmy zrobili to samo co one..?
- Wladek ty chyba oszalales! Dla twojej przyjemnosci nie bede tylka w wodzie moczyc.

W sypialni malzenskiej maz staje nago przed lustrem i mowi do zony:
- Wiesz, jakbym byl dwa centymetry wyzszy, to bylbym Apollo...
- Taak... A jakbys mial dwa centymetry krotszy, to bylbys Wenus.

- Uwazasz mnie za sluzaca, czy co?- krzyczy zona.
- Alez skad, kochanie, sluzaca moglbym zmienil.

Przychodzi facet do domu, patrzy a tu zona kocha się z innym. Podchodzi i zaczyna zonie wypominać:
- Jaka ty jestes. Chcialas futro - kupilem Ci, chcialas bizuterie - kupilem Ci, chcialas samochod- kupilem Ci, chcialas... Czy moglby pan przestać kiedy ja mówię?

A to co mowi maz do zony w kolejnych latach malzenstwa, przechodzac przez ulice...
Rok 1. poczekaj kochanie az samochod przejedzie.
Rok 2. [tu imie] poczekaj bo samochod!
3. Czekaj, samochod
4. Nie widzisz samochodu???
5. Cholera slepa jestes???
6. (To juz tylko do siębie) Jak jestes slepa to leć pod koła!

Przychodzi facet do domu i widzi zone z cyganem w lozku:
Facet: Nnnnoooo... CO TY TU ROBISZ?
Zona: Ten pan mnie prosil zebym mu dala cos uzywanego po mezu

-Wiesz, twoja zona to straszna smieszka!
-???
-Jak opowiedzialem jej kawal, to tak się smiala, że o malo co
Oboje nie spadlismy z lozka!

Przychodzi zona do domu i widzi meza lezacego w kuchni na stole, zupelnie nagiego, obsypanego maka...
- Co się stalo??? Pyta mocno zaniepokojona
- Przeciez kazalas mi ukrecil ciasto na jajach...

Przychodzi maz do domu po pracy i chlast zone w twarz
- za co?
- gdybym wiedzial za co to bym cie zabil!

Rozmowa w pracy:
- Moja zona jest cudowna. Wieczorem, gdy wracam z pracy, ona caluje mnie, pomaga się rozebral, zdejmuje mi buty, zaklada kapcie i gumowe rekawiczki.
- A po co gumowe rekawiczki.
- ¯eby wygodniej się mylo naczynia.

W szpitalu:
- Dlaczego do tej pory nie odwiedzila pana zona?
- Bo ona też lezy w szpitalu.
- Tragedia rodzinna?
- Tak, ale ona pierwsza zaczela.

Rozmawia dwoch kolegow:
- Czy znasz moja zone?
- Znam.
- A ile bys mi za nia zaplacil?
- Ani grosza.
- Dobra. Umowa stoi.

Maz dlugo nie wraca do domu. ¯ona się bardzo niepokoi:
- Gdziez on moze byc? Moze sobie jakas babe zanalazl? - mowi do sasiadki.
- Ty zaraz myslisz o najgorszym - uspokaja ja sasiadka - moze po prostu wpadl pod samochod.

Maz pojechal na wczasy. Zona w domu, on się bawi. Mijaja trzy dni, az tu telegram:
- Sprzedaj radio, przyslij mi dwa miliony.
OK - żona zrobila co jej kazal, mijaja dwa dni, a tu telegram:
- Sprzedaj TV, przyslij mi 10 milionow.
Coz bylo robic - sprzedala, wyslala... Tydzien pozniej telegram:
- Sprzedaj meble, przyslij mi 15 milionow.
Sprzedala i to, wyslala, i mysli - jak on się ma dobrze bawic, to ja też.
Maz wraca, a ona jedzie na swoje wczasy. Po paru dniach telegram:
- Przesylam 3 miliony, kup radio...

¯ona: Nie kłóćmy się, juz dobrze? Zlosc pieknosci szkodzi...
Maz: A, to ty nie musisz się martwic...

- O co tak się wczoraj twoja zona awanturowala?
- To z powodu listu.
- Zapomniales wyslac?
- Nie, zapomnialem zniszczyc.

Maz i zona leza w lozku i kochaja się...
Maz: Kochanie masz piersi jak rodzynki...
¯ona: Takie slodkie???
Maz: NIE! Takie pomarszczone...

U Goligerow dochodzi do sceny malzeńskiej. ¯ona, wyczerpawszy zasob uwlaczajacych godnosci meza, epitetow i grozb, wykrzykuje:
- Jak tylko umrzesz, wyjde za maz za innego!
Goliger spokojnie:
- Moja droga! Coz mnie moze obchodzic nieszczescie czlowieka, ktorego nie znam...

Rozmowa dwoch komiwojazerow:
- Ty, Jozek, tej nocy snila mi się twoja zona.
- No, co ona mowila?
- Co miala mowic? Ona nic nie mowila.
- Ty wiesz co? To nie byla moja zona.

W czasie rozprawy rozwodowej sedzia zwraca się do meza:
- A wiec zawsze wieczorami, kiedy wracal pan do domu, zastawal pan w szafie ukrytego jakiegos mezczyzne?
- Tak jest.
- I to bylo powodem nieporozumień?
- Tak, bo nigdy nie mialem gdzie powiesic ubrania.

- Pani maz wyglada w tym nowym ubraniu wysmienicie!
- To nie jest nowe ubranie, to jest nowy maz.

Sedzia do pani Nowakowej:
- Ile pani ma lat?
- Chwileczke panie sedzio, kiedy wychodzilam za Nowaka, on mial 30 lat, ja 20. Teraz on ma dwa razy wiecej - 60 lat, wiec ja mam 40.

Maz do zony:
- Co to ma znaczyc? Znalazlem w twojej torebce list z biura matrymonialnego, ze beda mieli propozycje na twoja oferte?
- Och nie gniewaj się, to stare dzieje.
- ???
- No, wtedy kiedy byles tak ciezko chory...

Ozenila się kobita z liliputem. Goscie weselni podsluchuja kochankow w noc poslubna i slysza:
- Sluchaj, albo chod wyzej i mow cos, albo idz nizej i rob cos!

Pewne malzeństwo ma "ciche dni".
Wieczorem maz pisze do zony: "Stara, obudz mnie o piatej".
Nazajutrz maz budzi się o siodmej i spostrzega na stole kartke: "Stary wstawaj, juz piata!".

Przychodzi facet do komisariatu i stwierdza, że zaginela mu zona.
- Prosze o rysopis - mowi policjant.
- Ma rzadkie, przetluszczone, siwiejace wlosy, duzy, siny nos, zezuje, ciagnie za soba nogi, cuchnie... Tfu!!! Nie szukajcie jej!

Fafara wraca z pracy i biegnie do telewizora.
- Jaki wynik - pyta zone.
- 6:0.
- A kto wygrywa?
- Jakto kto? Ci co strzelili wiecej bramek.

- Chcialem zamowil dla zony tort urodzinowy.
- Ile swieczek?
- 26 - jak zwykle.

Malzonka Mietka wraca z wczasow z Bulgarii.. Maz pyta jadowicie:
- Ile tym razem zarobilas??
Ta odpowiada rezolutnie:
- Tysiac dolarow!!
- Ja za ciebie nie dalbym nawet dolara..
- A ja i wiecej nie bralam!!

- Jak mogles calowac moja zone?!
- Wiesz, jak wytrzezwialem to też się dziwilem...

- Chodz! - wola namietnie zona z sypialni.
Maz wstaje i zaczyna krecic się po pokoju.
- Chodz szybciej!
- No przeciez chodze...- denerwuje się maz.

Podczas nocy poslubnej mlody malzonek po wejsciu do lozka odwrocil się tylem do zony i ulozyl do snu.
- Wiesz - mowi zona - a moja mama to mnie zawsze przed snem troche popiescila...
- No, przeciez nie bede w srodku nocy po twoja mame lecial...

¯ona do swojego kochanka w lozku:
- Pamietaj, jak wejdzie moj maz to udajemy, że się nie znamy..

- Wysylam zone na wczasy...
- Taaak?? A ja swoja sam zaspokajam.

- Co się tak wczoraj zona darla na ciebie?
- Nie na mnie, na psa.
- Biedny zwierzak, zabrala mu klucze do domu.

Maz niespodziewanie wraca do domu. Pona otwiera okno i mowi do kochanka:
- Skacz!
- Cos ty, przeciez to trzynaste pietro!
- Skacz, nie czas na przesady..

Pewna kobieta, spowiadajac się mowi do księdza:
- Prosze księdza, siędem razy zdradzilam swego meza..
- Oj, pieklo, corko, pieklo!- odpowiada ksiadz.
- Nie pieklo, ino swedzialo..

- Panie sabed, czy pan wie, jaka jest roznica pomiedzy moja zona a pańska?
- Nie, nie wiem.
- A ja wiem.

- Ty wiesz, moja droga - oznajmia bakteriolog zonie - że jestem na tropie bardzo niebezpiecznego wirusa! Kiedy go odkryje i opisze, mozesz byc pewna, że nazwe go twoim imieniem.

W drodze do nieba spotykaja się dusze dwoch facetow i zaczynaja rozmowe:
- Ja zmarlem przez zimno. No wiesz niska temperatura, organizm nie wytrzymal..
- Ja zmarlem że zdziwienia..
- Jak to że zdziwienia?
- Wracam wczesniej z pracy, widze gola zone w lozku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod lozkiem, za szafa, w szafie, na balkonie, w lazience, w kuchni, jednym slowem wszedzie i nie moge go znalezc. I z tego zdziwienia umarlem.
- Oj, zebys ty wtedy zajrzal do lodowki, to obaj bysmy zyli.

- Wyobraz sobie: wracam wczoraj niespodziewanie do domu i zastaje moja zone w lozku z jakims Francuzem..
- I co powiedziales??
- A co mialem powiedziex?? Przeciez wiesz, że nie znam francuskiego.

Kolega zwierza się koledze:
- Wracam ostatnio z pracy, zagladam do sypialni, a obok mojej zony lezy nieznajomy mezczyzna. Od razu mi się to mocno nie spodobalo. Zajrzalem do kuchni i rzeczywiscie: cala faszerowana rybe zjedli!

Maz do zony:
- Mozesz dal mi pieniadze na bilet autobusowy?
- Niestety, mam tylko pol miliona w jednym banknocie.
- Daj, pojade taksowka.

Spotyka się dwoch facetow:
- Ten twoj kolega to ma szczescie! Dwie zony juz pochowal, bo struly się grzybami, a teraz trzeci raz owdowial.
- No, ale tym razem to byl uraz czaszki.
- Tak slyszalem. Ponoc nie chciala jesc grzybow.

- Idziesz z psem na spacer i bierzesz ze soba tyle pieniedzy! Po co ci one? - pyta żona.
- Na wszelki wypadek! - odpowiada maz.
- "Na wszelki wypadek" to ksiadz ma! - mruczy zona.

Kowalski przychodzi do domu w rocznice swojego slubu. Od progu wita go zona informujac, ze ma dla niego niespodzianke. Zawiazala mu oczy i zaprowadzila do pokoju, po czym sama poszla do kuchni.
W pewnym momencie Kowalski puscil baka. Korzystajac z nieobecnosci zony zaczal rozpedzac smierdzace powietrze trzymanym w reku bukietem kwiatow. Po chwili wraca zona i zdejmuje Kowalskiemu opaske z oczu. Rzeczywiscie czekala na niego niespodzianka - caly pokoj gosci, ktorzy przyszli z okazji rocznicy...

Zyd mowi do zony:
- Ide na wystawe obrazow.
Zona:
- Dlaczego mnie nie wezmiesz że soba? Ty nigdy nie zabierasz mnie na wystawy obrazow.
- Nie moge cie zabrac, bo jeszcze bys pomylila Picassa z Matejka i bylby wstyd.
- Co ty?! Ja nigdy cie z nikim nie pomylilam, a co dopiero dwoch obcych facetow i to przy ludziach!

Nadesłał: Tomek Kałamorz
Trzech znajomych spiera się kto kupił swojej żonie lepszy prezent na Dzień Kobiet.
Pierwszy:
- Ja kupiłem dwie wycieczki. Jedna nad morze a druga w góry. Jak nie będzie chciała jechać w góry to pojedzie nad morze.
Drugi:
- Ja kupiłem mojej dwa auta. Jeepa i BMW. Jak nie będzie chciała BMW to będzie jeździć Jeepem.
Trzeci:
- A ja kupiłem skarpetki i wibrator.
- ???
- Jak nie będzie chciała skarpet to niech się wypie*.*li!

- Panie sierzancie, przed pieciu dniami żona zniknela mi z mieszkania.
- Dlaczego dopiero dzis pan to zglasza?
- Nie wierzylem szczesciu!

Pan Iksinski oszczedzal wiele lat i wreszcie kupil sobie samochod. Woz stoi już trzy dni w garazu i wreszcie pani Iksinska mowi do meza:
- Wiesz co, zawieź dzieci do piaskownicy...

W obozie koncentracyjnym Hans w swoje urodziny urzadzil zawody: Kto skoczy z komina i nic mu się nie stanie, dostaje natychmiast obywatelstwo niemieckie i wychodzi na wolnosc. Skacza ochotnicy ale kazdy lamie sobie a to rece, a to nogi. Nagle jedna z wiezniarek mowi do swojego meza:
- Idz, sprobuj a moze się uda.
Wiezien wchodzi na komin skacze i... widac tluman kurzu ktory opada i wylania się z niego skoczek, otrzepuje ubranie i idzie w strone baraku, w ktorym Hans nadaje obywatelstwa. Podbiega do niego zona i mowi:
- A nie mowilam Jóźwik jestesmy wolni!!!
Na to Jóźwik:
- Odejdź ¯ydówo.

Po kilkumiesięcznej namietnej znajomosci dziewczyna pyta swego wybranka:
- Znamy się juz tak dlugo. Czy nie powinienes przedstawil mnie swojej rodzinie?
- Jak sobie zyczysz. Ale w tym tygodniu to jest niemozliwe. ¯ona z dziecmi wyjechala do tesciow.

- W czasie wakacji jade poszalec do Paryza.
- Swintuch.
- Dlaczego, przeciez jade z zona?
- Swintuch i idiota!

- Jestem zdumiony, po kim nasz syn odziedziczyl taki wspanialy rozum? - zachwyca się Kowalski swoim potomkiem.
- Z pewnoscia po tobie - odpowiada Kowalska - ja mam swoj na miejscu.

Poczatkujaca spiewaczka operowa pyta meza:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy spiewam?
- Bo nie chce, żeby sasiedzi mysleli że cie bije.

Wnuczek ze swiezo poslubiona malzonka przyjechal do dziadka na wies. Po dwoch dniach dziadek niechcacy nakryl ich in flagranti. Pod wieczor pyta wnuczka:
- A co wy tak dziwnie, tak wiesz...?
- A bo to dziadku wtedy wchodzi dwa centymetry glebiej!
- Uuu - zafrasowal się dziadek.
Przez dwa dni dziadka nie ma - siedzi u siebie w pokoju, oblozyl się jakimis starymi kalendarzami, papierem, olowkami... W końcu trzeciego dnia nad ranem wchodzi do kuchni.
- Stara! - mowi do babci. - Jestes niedo*.*na na dwadziescia kilometrow!