Dowcipy o Zajączku

Dowcipy » Dowcipy o Zajączku

Misiu z zajączkiem siedza w jednej celi. Misiu siedzi w kącie, a zajączek cały czas biega.
- Misiu uciekajmy stad, oni nas zabiją!
- Zajączku usiądź sobie, jesteś ze mną, nic ci nie zrobia.
Zajączek jednak po chwili wstaje i znów chodzi.
- Misiu uciekajmy oni nas zabija!
- Zajączku uspokój się i siadaj.
Zajączek siada. Otwierają się drzwi do celi wchodzi wielblad. A zajączek:
- Misiu uciekajmy, zobacz co oni zrobili z tym koniem!

Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował:
- OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi naokoło studni, 50 okrążeń.
- Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody.
- Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pół okrążenia forów.
Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakaś ręka chwyta młodego koguta za szyje, na pieniek odrąbuje głowę i słychać:
- Q*.*a to już czwarty pedał w tym miesiącu.

Slon i mrówka wloka się przez pustynie. Skwar, zar i ani kropli wody.
- Juz nie moge - jeczy slon - Umre z pragnienia!
- Wez się w garsc, sloniku! - pociesza go mrówka. - Na najblizszym postoju dam ci lyk wody z mojej manierki...

Idzie zajączek przez las i zobaczyl malenka dziurke w ziemi. Podchodzi i wola:
- uuuuuuhuuuuu
Cos mu odpisnelo "uuuuuhuuuuu" i wyskoczyla myszka.
Zajączek idzie dalej i zobaczyl wieksza dziurke, podchodzi i wola:
- uuuuhuuuu
Cos mu odpowiedzialo "uuuuhuuuu" i wuskoczyl kroliczek.
Zajączek idzie dalej i zobaczyl jeszcze wieksza dziure, podchodzi i wola:
- uuuuuhuuuu
Cos mu odpowiedzialo "uuuuhuuuu" i wyskoczyl lis, wiec zajączek dal noge.
idzie dalej a tam jeszcze wieksza dziura, podchodzi i wola:
- uuuuhuuuu
Cos mu odpowiedzialo "uuuuuuhuuuu" i wyskoczyl niedźwiedź.
Zajączek idzie dalej i widzi ogromna dziure w ziemi. Podchodzi i wola:
- uuuuuuuuuhuuuuuu
Cos mu odpowiedzialo "uuuuuuuhuuuuuuuu" i przejechal go pociag.

Jada dwie mrówki na motorze. Nagle jedna mowi:
- Chyba mucha do oka mi wpadla!

Idzie stary byku po lace z mlodym byczkiem. W pewnym momencie mlody wola do starego na widok stadka jalowek:
- Chodz podbiegniemy szybciutko i przelecimy pare.
Na co stary:
- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie pare tylko wszystkie.

Przychodzi zajączek do burdelu i pyta:
- Niedzwiedzica jest?
- Nie ma.
- A wilczyca jest?
- Nie ma.
- To moze chciaz lisica jest?
- Nie ma.
- A ktora jest?
- Jest pytonica.
- No dobra, moze byc.
Poszedl zajac na gore, ale gdy tylko wszedl do pokoju pytonica go polknela. Ale zaczyna się zastanawiac:
- Zaraz... sniadanie jadlam, obiad tez juz byl, a do kolacji jeszcze 3 godziny, wiec to pewnie klient...
I wyplula zajaca. Na to zajac, doprowadzajonc futerko do ladu:
- Jak bierzesz do buzi, to moglabys uwazac!

Siedzi zajączek i cos pisze. Podchodzi wilk:
- Zajączku, co piszesz?
- Doktorat o wyzszosci zajaczkow nad wilkami!
- Ja ci zaraz!
I za zajacem w krzaki. Zakotlowalo się i wychodzi potargany wilk. Za nim niedźwiedź:
- Trzeba się bylo zapytac, kto jest promotorem!

Przychodzi zajączek do lisicy.
- Lisico chcesz zarobic 100$?
- Chce.
- To daj mi calusa.
Lisica mysli "lisa nie ma w domu a 100$ piechota nie chodzi". Dala wiec zajacowi calusa.
A zajac:
- Chcesz zarobic jeszcze 100$?
- Chce.
- To się rozbierz.
Lisica się rozebrala. A zajac:
- A jeszcze 100$ to chcesz?
- Chce.
- No to chodz wykrecimy numerek!
No i wykrecili taki numer ze az zajac się spocil. Gdy skonczyli zajac się ubral i poszedl do domu. Po jakims czasie do domu lisicy wpada jej maz i pyta:
- Byl zajac?
- No bybybybyl - mowi lisica przerazona.
- A oddal 300$??

Niedźwiedź mial w lesie sklep i wszystkie zwierzeta robily u niego zakupy. Pewnego dnia przyszedl do niedzwiedzia zajączek i mowi:
- Wiesz niedzwiedzu, chce otworzyc sobie sklep i przychodze do ciebie spytac czy nie masz nic przeciwko.
Niedźwiedź chwile pomyslal i mowi:
- Dobra zajac ale jak przyjde do ciebie na zakupy i czegos nie bedziesz mial to powybijam ci zeby, uszy przybije do podlogi i zamkne ci ten interes. Zajac zgodzil się na te warunki i niedlugo po tym sklep byl otwarty. Pewnego dnia niedźwiedź wybral się do zajączka na zakupy:
- Zajac! Kilogram ziemniakow.
A zajac na to:
- Duzych, malych, jaki gatunek...
Niedźwiedź zdebial, wzial ziemniaki i wrocil do swojego sklepu.
Zajaczkowi coraz lepiej się wiodlo i coraz wiecej zwierzat przychodzilo do niego zamiast do niedzwiedzia wiec przyszedl czas na nastepna wizytacje u zajączka. Tym razem niedźwiedź chcial 20 gwozdzi i znow mial do wyboru duze, male, cienkie, grube, z malym lebkiem, z duzym lebkiem itd. W koncu się zdenerwowal, przychodzi do sklepu zajaca i mowi:
- Zajac, daj mi kanapke z pradem.
Zajączek posmutnial, ale ze byl sprytny przyrzadzil mu kanapke z maslem i wlozyl w nia baterie. Niedźwiedź wyszedl totalnie wqrwiony. Wkrotce juz prawie wszystkie zwierzeta robily zakupy u zajączka wiec niedźwiedź musial wymyslec jakis podsep. Poszedl do zajączka i mowi:
- Zajac, dwa kilo ni ch**a!
Zajac zbladl i mysli: "Powybijane zeby, uszy przybite do podlogi, zamkniety interes. Musze cos wymyslec!".
Po chwili namyslu zajączek zabiera niedzwiedzia do piwnicy i jak niedźwiedź wchodzi, zajac gasi swiatlo i pyta:
- Niedźwiedź, widzisz cos?
Niedźwiedź:
- Ni ch*.*a!
Zajączek na to:
- To bierz dwa kilo i spier*.*

Lew,krol zwierzat postanowil znac wage wszystkich zwierzat. Wydal rozporzadzenie, ze wszystkie zwierzaki maja się zwazyc, pozniej przyjsc do niego i podac mu swoj ciezar. Przychodzi sarenka:
- Ile wazysz? - pyta lew.
- 50 kilogramow - mowi sarenka.
- W porzadku.
Przychodzi wiewiorka.
- Waze 2 kg - powiada wiewiorka.
- Dobrze, zanotowalem - mowi lew.
Przyszlo duzo zwierzat. W koncu przybyl zajac.
- Ile wazysz zajączku? - pyta lew.
- 60 kg.
- Bez zartow zajączku!!! - krzyczy lew.
- 60 kg.
- Zajączku, nie zartuj, ile naprawde wazysz?
- 60 kg. - Zajączku, bez jaj!!! Ile wazysz?
- A... bez jaj to 2 kg.

Dzwoni telefon. Pies odbiera i mowi:
- Hau!
- Halo?
- Hau!
- Nic nie rozumiem.
- Hau!
- Prosze mowic wyrazniej!
- H jak Henryk, A jak Agnieszka, U jak Urszula: Hau!!!

Siedza dwie muchy przy gownie. Jedna pierdnela, na to druga :
- No wiesz, przy jedzeniu!!!

Niedźwiedź zakazal w lesie się zalatwiac. Ale pewnego dnia zajączek byl w samym jego srodku i nagle mu się strasznie zachcialo. Nie wie co zrobic ale jednak musial, wiec się zalatwil. Ale slychac, ze niedźwiedź idzie. Wiec wiele nie myslac wzial i ukryl gowno w lapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta:
- Ej, Zajączek, a co ty tam trzymasz w tych lapkach?
- Nic takiego, motylka... Ale swinia, jak się zesral!!!

Wraca nawalona wrona z imprezy. Leci i kracze:
- Krrra, Krrra itd.
Nagle (bylo juz ciemnawo) walnela w drzewo. Spadla. Po chwili podnosi się, otrzepuje z kurzu i probuje:
- Hau, miau - cholera jak to bylo?

Mis otworzyl sklep wielobranzowy. Mozna w nim znalezc wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiscie pierwszej jakosci). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta:
- Czy sa zgnite marchewki?
Na to mis:
- W tym sklepie jest tylko swiezy towar, nie ma nic starego, ani zgnilego.
Zajac poszedl. Jednak nastepnego dnia przychodzi znow i pyta:
- Czy sa zgnite marchewki?
Mis się wkurzyl opieprzyl zajączka i wywalil ze sklepu. Jednak mysli sobie: "ten zajac nie da mi spokoju dopoki nie zalatwie mu tych marchewek".
Nastepnego dnia zajac znow przychodzi i pyta:
- Czy sa zgnite marchewki?
Na to mis:
- Wiesz zajac to w zasadzie jest porzadny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie zalatwilem kilka. Tak, sa zgnite marchewki.
A zajączek na to wyjmuje legitymacje i mowi :
- Kontrola, Sanepid.

Jedzie zajączek z niedzwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedźwiedź schowal zajączka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet.
Kanar się pyta:
- A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki?
Niedźwiedź uderza się w piers (tu powinien byc taki zamaszysty gest), wyciaga splaszczonego zajączka i mowi:
- Zdjecie kolegi.

Idzie zajac z magnetowidem przez las, spotyka niedzwiedzia. Ten się pyta:
- Zajac, a skad masz widelca?
- A, dostalem od lisicy.
- E, jak to, od lisicy? Przeciez ona taka chytra...
- No tak, zaprosila mnie na kolacje, postawila winko, potem się rozebrala, zgasila swiatlo i mowi: "Bierz, co mam najlepszego". No to wzialem video i poszedlem. Niedźwiedź się smieje rozbawiony:
- Och, glupiutki zajączku, trzeba bylo mnie zawolac, wzielibysmy lodowke!

Pewnego razu w lesie biegnie sobie wiewiorka z kaseta video. Nagle tak sobie spacerujac spotyka zajączka. Zajączek na to :
- Co tam masz wiewiorko?
- Film porno - odpowiada wiewiorka.
- Oooo!!! Biegnijmy wiec szybko ogladac - mowi zajączek.
Wiewiorka zgodzila się zabrac ze soba zajączka i zaprosila go do swej dziupli. Po drodze spotykaja konia, ktory z zaciekawieniem pyta :
- Co tam macie kachani?
- Film porno - odpowiada napalony zjaczek.
Kon na to :
- Prosze wezcie mnie ze soba...
Niestety wiewiorka odmowila gdyz kon nie moglby się zmiesci w jej malutkiej dziupli. Kon zasmucony, postanowil, ze bedzie ich sledzic.
Gdy wiewiorka z zajączkiem rozkoszowali się filmem kon postanowil po kryjomu wejsc na drzewo aby lepiej mogl widziec (film).
Kiedy film się skonczyl (bardzo napalony) zajączek mowi do wiewiorki :
- Chodz zwalimy konia!!!
Na to kon siedzacy na drzewie:
- Nie nie nie, to ja juz sam zejde!

- Zajączku, dlaczego masz takie krotkie uszy?
- Bo jestem romantyczny.
- Nie rozumiem.
- Wczoraj siedzialem na lace i sluchalem spiewu slowika. Tak się zasluchalem, ze nie uslyszalem kosiarki...

Niedźwiedź byl strasznym pijakiem i wszystkie pieniadze przepijal. Natomiast zajączek byl prawym zwierzakiem. Pewnego razu niedźwiedź widzi zajączka jadacego Fiatem 126 i pyta:
- Skad to masz?
- Jak się oszczedza to się ma!
Na drugi dzien zajączek jedzie Polonezem Caro i mijajac zalanego niedzwiedzia wola:
- Jak się oszczedza to się ma!
Na trzeci dzien zajączek idzie do sklepu, przechodzi przez ulice, a tu wprost na niego jedzie Ferrari F40. Samochod hamuje z piskiem opon, wysiada zalany, jak zwykle, niedźwiedź i mowi:
- Jak się sprzeda butelki to się ma!

Synek wielblada pyta tate:
- Tato, po co nam sa potrzebne te garby?
- Widzisz synku kiedy przemierzamy pustynie przechowywujemy w nich wode ktora jest nam potrzebna na dluga wedrowke.
- A po co nam takie szerokie kopyta?
- Zeby nam latwiej bylo isc po piasku.
- A po co nam tak gesta siersc?
- W dzien chroni nas ona przed palacym sloncem, a noca przed chlodem na pustyni.
- Tato a po co nam to wszystko skoro my mieszkamy w ZOO?

Przychodzi zolw do jeza-fryzjera i mowi:
- Poprosze na jeza.
Jeż na to:
- No to wskakuj!

Pies wyszedl pewnego dnia na spacer i widzi nadchodzacego z przeciwka konia. Kiedy zblizyli się do siebie, kon zapytal:
- Czesc, ktora godzina?
- 20 po drugiej - pies na to.
Kon poszedl swoja droga, a pies idzie dalej rozmyslajac:
- ...hm... dziwne... kon, a mowi...

Wpada kon do baru, siada na jednym z wysokich stolkow i mowi:
- Barman!!! Male jasne prosze!!
Barman podal mu piwo, kon wypil, zaplacil i poszedl.
Podchmielony facet ze stolka obok zbliza glowe do barmana i mowi pol-szeptem :
- Dziwne, nie...?
A barman:
- Dziwne... zawsze pil duze jasne...

Przychodzi mrówka do krawca i mowi:
- Jest nitka?
- Jest!
- Cale dwa cm prosze!
- Zapakowac???
- Nie! Powiesze się na miejscu!

Siedzi zajac i kon na galezi, na drzewie. Przechodzi krowa i tez chce sobie tak posiedziec. Wdrapuje się na drzewo i mowi do zajaca:
- Ty zajac, posun się.
A na to zajac: - Nie moge bo musialbym konia zwalic.

Jeż chcial bardzo isc na dziwki, ale się wstydzil isc sam, wiec poprosil zajaca (playboy'a), aby go zaprowadził do burdelu. Wiec ida az tu nagle zajac się wypieprzyl na ziemie i mówi:
- O q*.*a!
A jeż, ze byl prawie slepy odpowiedział:
- Dzien dobry!

Mrowek ucieka z lasu i nagle na swej drodze spotyka lesniczego :
- Co się stalo? - pyta lesniczy
- Ktos zgwalcil slonice. Wszyscy sa podejrzani.

Dzwonek do panstwa sloni. Otwiera slon, nikogo nie ma. Tuz po zamknieciu drzwi kolejny dzwonek. Slon pomyslal, ze moze się wlacznik zepsul. Otworzyl drzwi, spojrzal, a na pstryczku siedzi mrówek i odzywa się grubym glosem:
- Dobry wieczor, Czy jest slonica?
- Nie ma.
- To prosze przekazac, ze byl Ryszard.

Przylatuje mucha do WC Donald's i mowi:
- Kupe prosze.
- Z cebula?
- Nie, bez cebuli. Po cebuli to z geby smierdzi

Zajączka goni wkurzony niedzwiadek. Zajączek gna co sil przez las, nagle wpada na odslonieta polane. Na polanie opala się lisica. Zajaczewk podbiega do niej i ledwo zywy mowi:
- Lisiczko, schowaj mnie gdzies. Misio jak mnie dopadnie to ze mnie mokra plamka zostanie.
- Zajączku, gdzie cie schowam. Na polanie ani krzaczka, tylko ja tu leze na reczniczku.
- Lisiczko, a moze ja bym ci wskoczyl do dziurki miedzy nogi, co?
- Wiesz zajac, lubie cie. Schowaj się tam.
Na polane wpada niedzwiadek rzucajac przeklenstwami. Podchodzi do lisicy:
- Ty, lisica, widzialas tu zajączka?
- No co ty, niedźwiedź, gdzie by się schowal. Sama tu jestem.
- A olac zajaca. Podobasz mi się i cie przelece.
- Oj misku, nie lubie cie i nie dam ci się.
- Jestem silniejszy i cie zgwalce!
Niedzwiadek rozchylil nogi lisicy, a w dziurce widac dwa przerazone oczka. Zdziwiony mis pyta:
- A co to?
Na to zajączek piskliwym glosikiem:
- Aids, aids, aids!!!

Sa sobie dwa koty, jeden stary drugi mlody. ;-) No i stary lubi sobie od czasu do czasu na kotki pochodzic. Mlody tez by chcial, ale stary go zbywa, ze wpierw musi dorosnac. Ale mlody nudzi i nudzi, az w koncu stary zgodzil się wziac go ze soba na ruchanie kotek. ;-) Ida sobie po dachu i widza, ze niedaleko na balkonie seksowna kotka się wygrzewa. Stary mowi do mlodego:
- Rob to co ja.
Bierze rozbieg i skacze. Niestety rozbieg byl za krotki, i stary kot zawisl lapkami na krawedzi balkonu. Mlody stwierdzil, ze widocznie tak trzeba i tez skoczyl i zawisl obok starego. Wisza i wisza i wisza... W koncu stary mowi:
- Ja juz dluzej nie moge. Spadam!
I spada. A mlody na to:
- A ja jeszcze sobie troche porucham.

Idzie sobie zajac po torach, az tu nagle przejechal pociag i obcial mu dupe. Dupa potoczyle się kilkanascie metrow dalej, na inne tory. Zajączek za nia pobiegl, schyla się i juz ma ja podniesc gdy... przejechal drugi pociag i obcial mu glowe.
Jaki z tego moral?
Nigdy nie trac glowy dla glupiej dupy. (inny moral: Nie lataj za dupa, bo stracisz glowe.)

Mysliwy poszedl na polowanie i zobaczyl zajaca. Podszedl na 50 metrow, przymierzyl, strzelil. Dym się rozwial, zajac dalej siedzi. Podszedl na 20 metrow - to samo. Vqrvil się, przylozyl zajacowi lufe do glowy, strzelil... Dym się rozwial, zajac wstaje, otrzepuje się i mowi:
- Pojebalo Cie??!!

W rodzinie wilkow urodzil się maly wilczek.
Tata wilk podchodzi do kolyski i mowi:
- Jakie masz ladne oczy. Jaka masz blyszczaca siersc, jakie masz duze nogi, jakie masz wielkie uszy.
- Oz ty kur*.*a zajacu jeden.

Przebiega zajac przez jezdnie,az tu nagle się potknal.A jako,ze zajace maja 2 duze wystajace zeby,to wbil się tymi zebami w asfalt.probuje cos na to poradzic i robi gwaltowne ruchy w dol i w gore,probujac się wydostac.Przechodzi w tym czasie obok bocian - zatrzymuje się i mowi...:
- Ty zajac,Ty się tak nie smiej,bo zes niezle przyp*...:)))))))))))))

Mis, zajączek, wilk i lis graja w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedźwiedź wstaje i mowi :
- Ktos tu oszukuje! Nie bede pokazywal palcem, ale jak strzele w ten rudy pysk...

Przychodzi zajączek do sklepu i mowi:
- Dziendobry, przepraszam pana bardzo po ile jest makowiec?
- Po 3,8zl za kilogram, zajączku?
- Hmmmm, drogo, a po ile sa okruszki?
- Okruszki (mowi sprzedawca smiejac się), okruszki sa za darmo.
Na to zajączek uradowany:
- To poprosze 2 kilo okruszkow :))
*************************************
Jest jeszcze taki sam z kropelka benzyny, wiem o tym :)))

Idzie zajączek przez las, patrzy, a tu się mysliwy zdrzemnal i zostawil fuzje. No to zajączek laps i ma flinte.
" No." - mysli sobie. - "Teraz się odbije za wszystkie zniewagi."
Idzie, patrzy lisica. Schowal fuzje za siebie i pewnym krokiem podchodzi do niej i mowi :
- Lisico, strzel se kupke.
Ta wielce oburzona dawaj z lapami na niego, a ten wyciaga flinte i mowi :
- Mowie powaznie. Rob kupsko.
Lisica wystraszyla się flinty, wiec meczy i meczy i wyprodukowala.
Teraz zajac mowi :
- A teraz to zjedz.
Lisicy oczy wylazly na wierzch, a zajac machnal jej flinta przed oczami.
No to zabrala się do konsumpcji.
Zadowolony zajączek pokical dalej. Patrzy, wilk. Podbiega do niego i znowu :
- Wilk, walnij kloca.
Ten oczywiscie wysuwa kly, a zajac - flinta przed nos wilka.
- No! Rob!
Wilk volens nolens cisnie.
- A teraz to zjedz.
Wilk patrzy na zajaca i pyta :
- Te zajac, a na pewno ta flinta jest naladowana?
Zajac patrzy na flinte i mowi :
- Wiesz, co, czekaj, ja to zjem.

Idzie zajączek przez las, patrzy lezy pollitra.
"O! Jak fajnie - pollitra!" pomyslal, zabral i poszedl dalej.
Przechodzaca obok lisica zauwazyla go i mysli :
"O! Jak fajnie - pollitra i zagrycha!"
I poszla w slad za zajączkiem.
Zauwazyl ich wilk :
"O! Jak fajnie - pollitra, zagrycha i ruda dziwka!"
I poszedl za nimi.
Na to wszystko wlazl niedźwiedź.
"O! Jak fajnie - pollitra, zagrycha, ruda dziwka i jeszcze jest komu po mordzie przylac!

Wchodzi zajączek do baru, podciaga rekawy i krzyczy:
- Kto zbil mojego brata?
- Ja! - wstaje zza stolu niedźwiedź. -A o co chodzi?
- A o nic, dobrze zrobiles.

Siedzi zajączek i wyciska cos z policzka.Podbiega sarenka i pyta:
- Wyciskasz pryszcza?
- Nie, srut

Przychodzi zajączek do sklepu niedzwiedzia..
- poprosze chleb z gornej polki..
Niedźwiedź wchodzi na gore i podaje chleb..
Nastepnego dnia:
- poprosze chleb z gornej polki..
Niedźwiedź wchodzi na gore i podaje chleb..
Historia powtarza się przez kilka dni..
Niedźwiedź się zdenerwowal wszedl na gore i czeka..
Przychodzi zajączek:
- poprosze maslo z dolne polki..
Niedźwiedź schodzi podaje maslo..
- i jeszcze chleb z gornej polki..

Przychodzi zajączek do sklepu niedzwiedzia:
- jest chleb dwukilogramowy??
- nie, jest jednokilogramowy..
Nastepnego dnia:
- jest chleb dwukilogramowy??
- nie, jest jednokilogramowy..
Niedźwiedź postanowil upiec chleb dla zajączka.. Przychodzi zajączek:
- jest chleb dwukilogramowy??
- JEST!!!
- to poprosze polowe..

Zajączek spotyka wilka i mowi:
- Czesc wilku..
- Spier*.*
Historia powtorzyla się kilka razy, ale zajączek umowil się z wilkiem, ze jak bedzie szedl z dziewczyna to wilk mu odpowie..
Idzie zajączek z dziewczyna i spotkali wilka, wilk mowi:
- Czesc zajączku..
- Spier*.*

Zajączek mial ochote na seks. idzie przez lasi szuka partnerki.
Spotyka zwinietego w klebek jeza. Obchodzi go dookola i zupelnie nie moze się zorientowac się, gdzie jest przod, a gdzie tyl.
Wreszcie mowi:
- Ty, jeż moglbys chociaz puscic baka, to mialbym jakic punkt odniesienia..!

Idzie niedźwiedź przez laczke i widzi zajączka.
- Te, zajac, skocz po papierosy!
- Odp*.* ty h*.* taki owaki! Ty *.* *.* *.*!
Niedźwiedź przestraszyl się i polecial szybko do domu.
- Stara! Wlacz radio, chyba znowu rewolucja!

Zwierzeta dostaly powolanie do wojska. Pierwszy na komisje poszedl niedźwiedź.
- I co? I co?! - pyta się go zajac gdy wyszedl.
- A mam przydzial do kampanii budowlanej.
- Oj, to nie jest zle, powiedz jak to zrobiles, to pojdziemy tam razem.
- Pokazali mi karabin, spytali co to jest, ja odparlem, ze nie wiem. Pokazali granat, powiedzialem, ze nie wiem. Pokazali cegle, powiedzialem - cegla - i mnie przydzielili.
Wszedl zajac na komisje.
- Co to jest? - pytaja, pokazujac karabin.
- Nie wiem!
- A co to jest? - pytaja pokazujac granat.
- Nie wiem!
W tym momencie pyatajacy schylil się pod stol po cegle i zanim ja podniosl zajac wrzasnal:
- Cegla!
- Do kontrwywiadu!

Wpada zajączek do lisiej nory i pyta:
- Jest ojciec?
- nie ma..
- Jest matka?
- nie ma..
- A chcecie w te rude ryje?!

Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnostwo zwierzat: niedzwiedzie, lisy wilki, jeze itp... Przez kolejke przepycha się zajac. Rozpycha inne zwierzeta lokciami, wreszcie jest na poczatku kolejki! W tym momencie lapie go niedźwiedź i mowi: "Ty zajac, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zajac znowu się przepycha, ale znowu lapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zajac powtarza swoj wyczyn jeszcze kilka razy, ale za kazdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolaly Zajac otrzepuje się z kurzu i mowi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"

Do kibla w barze wchodzi zajac, po kilku minutach wylatuje z trzaskiem przez okno. Podbiegaja do niego kumple:
"Ty, co się stalo"
"Eeee, nic takiego..."
"No powiedz!"
"No, wchodze sobie do kibla, siadam, obok mnie siedzi niedźwiedź. Jak niedźwiedź się zalatwil to mnie wzial, podetarl się mnie i wyrzucil mnie przez okno."
Nastepnego dnia sytuacja powtarza się. Zajac wylatuje przez okno, ale tym razem niedźwiedź siedzial przy barze i saczyl piwo. Kumple Zajaca sa ciekawi co się wydarzylo.
"Wlaze do kibla, siadam zeby się zalatwic. Niedzwiedzia nie ma, ale za to obok mnie siedzi jeż. No i jak się zalatwilem to wzialem jeza i się nim podtarlem."

Na galezi wisza sobie 3 nietoperze i rozmawiaja ze soba.
W pewnej chwili jeden z nich zaniemowil i jak sprezyna stanal glowa do gory.
Ci dwaj pozostali popatrzyli na siebie i jeden z nich:
"Kurcze, znowu zemdlal".

Leci sobie nietoperz, leci, leci, leci i nagle sruuu... przypierdzielil w drzewo. Osunal się na dol po konarach, otrzepal swoje skrzydelka i wyciagajac z uszu sluchawki mowi:
"Wypie*.*lam tego Walkman'a".

Zajączek mieszka w poblizu misia w lesie, ale odgradza ich rzeka. W pewnym momencie mis krzyczy:
- Zajączku chodz szybko! Biegiem. Cos się stalo. Zajączku!!!
Zajączek przestraszony biegnie kilometr do mostu i z powrotem kilometr, zmachany przybiega do misia i się pyta:
- Co się stalo?
Mis: - Umiesz tak? Bzbzbzbzbz
Zajączek wnerwiony wraca i na drugi dzien krzyczy:
- Misiu szybko. Ratunku!!! Na POMOC!!!
Mis przestraszony biegnie 2 kilometry do zajączka i się pyta:
- Co się stalo?
Zajączek: - Juz umiem: BZBZBZBZBZ.

Ida dwa zajaczki przez sawanne i widza pasaca się zyrafe.
- Wiesz - mowi jeden - chetnie bym ja pociupcial...
- Dobrze - mowi drugi - bierz się do roboty. Ja poczekam.
Zajączek dobral się do zyrafy, ale ze to trwalo dosc dlugo, drugi nudzi się i zaczyna rzucac w glowe zyrafy kamieniami.
Zyrafa wzdycha:
- Taki maly, a ciupcia, ze az w glowie huczy...

W przydroznym rowie siedzi jeż i je sniadanie. Przykical zajączek.
- Co jesz?
- Co zajac?

Wpada zajączek do sklepu i mowi poprosze pol kilo szynki.
Sprzedawca zwarzyl,zapakowal i dal zajaczkowi.
Zajączek na to wyjmuje pistolet i strzela "pif,paf"
Sprzedawca poda zabity a zajączek na to " TO ZA PROSIACZKA!!!!!"

Idzie zajączek do lisicy pożyczyć patelnię i gada sobie pod nosem:
- lisica pozyczy mi patelnie,
- zrobie sobie jajecznice,
- lisica jest fajna, pozyczy mi...
- zaraz zaraz.
- lisica jest hytra.
- a to lisica
- pewnie nie pozyczy mi tej patelni.
- tak! ta wstretna lisica na pewno nie pozyczy mi patelni.
- nie mam mowy. to straszne skompiradlo, nie mam na co liczyc!
Puka do lisicy, ona otwiera a zajączek prosto z mostu.
- A wypchaj się ta swoja patelnia!

Idzie zajączek lasem i widzi jak krowa wlazi na drzewo.
Pyta się: - "Ty krowa po co wlazisz na drzewo?"
A krowa : - "Sliwek chce troche pojesc!"
Pomyslal zajączek glupia krowa i poszed dalej.
Po chwili mysli sobie " zaraz,zaraz przecierz to byla sosna"
Wraca do krowy i mowi: - "Ty krowa ale to jest sosna "
A krowa mu na to : - " Spoko spoko sliwki mam w torbie!!"

Spi sobie zapity do nieprzytomnosci zajączek z lesie na polance, a tu nagle zza drzewa wychodzi wilk.
Wilk mysli sobie : Klawo, wreszcie jakies zarcie.
Nagle zza innego drzewa wychodzi drugi wilk i mowi do tego pierwszego:
- Spadaj, bylem pierwszy
Od slowa do slowa zaczynaja się klocic a w koncu walczyc. Tak się zlozylo, ze obydwa wilki pozabijaly się wzajemnie. Zajączek budzi się rano na kacu. Patrzy a tu dookola pobojowisko, powyrywane drzewa i w ogole burdel, a na dodatek na polanie leza dwa martwe wilki.
Zajączek mysli sobie :
- K...a, musze przestac pic, bo po pijaku robie straszne rzeczy...

Wpada zajączek do lisiej nory i wola do bachorow:
- zerzne wam matke!!!
na to lisie bachory w ryk. przylatuje matka i zauwaza zajączka, wiec z kopyta za nim.
a zajączek w NOGI!!!!!
a lisica za nim!!!!!
zajączek przebiegl pod zwalona kloda, a lisica za nim!!!
Wtem... TRAHHHHHH!!! Lisica zaklinowala się pod kloda.
Wtedy zajączek zaszedl ja od tylu i mowi:
- ladna to ty nie jestes!
- nawet mi się nie podobasz!!
- ale obiecalem twoim bachorom...

Lew, krol zwierzat wychodzi z kalendarzykiem i dlugopisem na sawanne.
Spotyka zyrafe: "Pani Zyrafa, nieprawdaz? Zjem pania w poniedzialek na obiad" - i notuje w kalendarzyk. Zyrafa otworzyla juz pysk, chce zaprotestowac, lecz coz, krol zwierzat, nic to nie pomoze... Z lezka w oku odchodzi.
Lew spotyka zebre: "Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.." wertuje kalendarzyk - "tak, srodowa kolacja jeszcze jest nie zamowiona. Wiec spozyje pania w srode na kolacje". Zebra chce protestowac, lecz ze scisnietego gardla nie moze wydac glosu. Szlochajac odchodzi.
Zbliza się wesolo kicajacy zajączek. "Pan Zajac, jesli się nie myle. Wiec ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku.
- "To ja pana pierdole!"
- "Aa, to ja pana skreslam.."

W bardzo zlym humorze fukajacy mis, chodzi po lesie, szukajac komu by tu guza nabic. Nawinal mu się zajac:
Mis: Czego ty zajac po lesie bez czapki się wloczysz?
Zajac: No, bo, ja tego...
Mis: SRU! zajacowi w leb!
Troche mu to ulzylo, ale nie na dlugo. Po jakims czasie, znowu zrobil się chmurny, znowu szukal kogos, na kim moglby się wyladowac. Spotkal wilka, zwierzyl mu się, wilk mu poradzil aby poszli do zajaca.
Mis: Ale juz dalem zajacowi raz...
Wilk: Co się tam bedziesz przejmowal, daj mu jeszcze raz!
Mis: Ale, za co?
Wilk: Popros go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlasniesz bo chciales bez filtra, a jak ci da bez filtra...
Mis: No dobra...
Ida, spotykaja zajaca:
Mis: Te, zajac daj papierosa!
Zajac: A z filtrem, czy bez filtra?
Mis:... A czego ty zajac po lesie znowu bez czapki się wloczysz?

Gdzies daleko na biegunie poludniowym ida sobie po krze niedzwiedzica z niedzwiedziatkiem. No i maluch pyta:
- Mamooooo... czy ja jestem mis Grizzly???
- Nie syneczku, ty jestes mis polarny.
Po jakims czasie.
- Mamooooo... czy ja jestem mis brunatny???
- Nie moj drogi, ty jestes mis polarny.
Znowu po chwili.
- Mamooooo... a moze ja jestem mis koala???
- Nie moje dziecko, ty na pewno jestes mis polarny.
Po chwili zastanowienia mis mowi:
- To kur... dlaczego jest mi tak zimno?????

Podchodzi mamut do mamucicy...
On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!!
Ona - Muuuuu??????
sytuacja się powtarza...
On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!!
Ona - Muuuuu??????
sytuacja się powtarza...
On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!!
Ona - Muuuuu??????
I tak wyginely mamuty...

Idzie sobie mamut przez pustynie i nagle stratowalo go stado sloni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mowi:
- Ach, ci skinhead'zi!

Co mysli kura uciekajaca przed kogutem?
"Zrobie jeszcze trzy okrazenia dookola kurnika zeby nie pomyslal ze latwa jestem.

Po wybuchu jadrowym na uschnietym kikucie ocalalego drzewa siedza dwa szympansy.
- Masz cos do jedzenia? - pyta samiec.
Samica podaje mu jablko.
- O nie, - protestuje samiec - nie bedziemy tej idiotycznej historii powtarzac od poczatku!

Slonia oblecialy komary. On chcac się uwolnic wlazl do rzeki. Wszystkie komary polecialy do gory, poza jednym.
Nagle slychac z gory glos (do komara ) : " Edek utop sk...syna!".

Po upojnej nocy ze slonica, mrówek ledwo zywy kladzie się pod drzewem.
Podchodzi do niego kolega.
- Cos taki wypompowany?
- Tak to jest, gdy chce się dogodzic ukochanej : buzi, dupci, buzi, dupci, a kilometry leca...

Po upojnej nocy ze slonica mrówek idzie spac. Rano wstaje i widzi, ze zameczyl nocnymi igraszkami ukochana. Wiec wsciekly wzial się do kopania grobu. I mruczy pod nosem:
- K..., jedna noc przyjemnosci i cale zycie kopania.

Na pustyni lezy slon do gory nogami (na plecach) i mowi :
- cip cip cip cip cip cip cip...
Idzie dwoch mysliwych, widza slonia i mowia :
- Jakis walniety ten slon, nie dosc ze lezy na grzbiecie, nogi ma pionowo w gore, to jeszcze mowi cip cip cip jak ptaki.
Uradzili, zeby go odwrocic, i wtedy zastrzelic (do lezacych się nie strzela). odwrocili go, a slon:
- pic pic pic pic pic pic pic pic (oczywiscie c = polskie ci)

Obok drzewa stoi slon. Na wysokiej galezi siedza sobie dwie mrówki i nabijaja się ze slonia:
- Haa! Ty glupi pojebie z wielkimi uszami! Gruby debilu!... itp.
Slon się wkurzyl, tupnal noga i mrówki spadly; jedna na ziemie a druga na kark slonia. Ta na ziemi krzyczy do drugiej:
- Udus ch*ja! Udus!

Slon i mrówka przechodza przez most.. Most się zerwal..
Mroka mowi do slonia: A mowilam zebysmy przechodzili osobno..

Slonica namawia mrowke, by ta jej weszla do... Po dluzszym nagabywaniu mrówka wchodzi i wychodzi traba. Slonica rozanielona prosi o powtorke i wreszcie mrówka się zgadza. Wchodzi, a slonica wklada sobie trabe i mysli :
"Ach, wieczna rozkosz!"

Buldog szczeka na jamniczke siedzaca na parapecie okna:
- No, zeskocz tu do mnie mala...
- O, nie - odszczekuje jamniczka - potem bede miala taka morde jak ty...

Przychodzi do baru żółw i mówi:
- Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody...
Barman podaje mu szklankę, żółw płaci i wychodzi.
Po D£U¯SZEJ chwili, żółw znów przychodzi do baru.
- Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody...
Barman znów podaje mu szklankę, żólw płaci i wychodzi. Tymrazem jednak, barman myśli tak:
"Cholera, jak tu jeszcze raz przyjdzie, muszę się go spytać po co mu te szklanki wody"
I rzeczywiście, żólw znowy przychodzi do tego baru:
- Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody...
Barman podaje mu szklankę i pyta:
- A właściwie po co ci ta woda w szklance?
- Myyyyy tuuuuu gaaaduuuu, gaaaduuuu, aaa taaaam sięęęę paaaaaliiii...

Przychodzi zajac do sklepu z artykułami żelaznymi.
- Dzień dobry, czy sa rogaliki?
- Nie ma, tu jest sklep żelazny.
Na drugi dzień zajac jest znów w sklepie.
- Czy sa rogaliki?
- Mówiłem już, tu jest sklep żelazny...
Na trzeci dzień.
- Czy wreszcie przywieźli te rogaliki?
- Słuchaj zajac, jeżeli jeszcze raz przyjdziesz tu i spytasz o rogaliki, to ci uszy do lady gwoździami poprzybijam!
Na czwarty dzień przychodzi zajac i pyta się:
- Dzień dobry, czy sa gwoździe?
- Nie ma.
- A rogaliki?

Zajączek przychodzi do drogerii:
- Czy jest szampon?
- Tylko jajeczny.
- A to dziękuję, nie skorzystam. Chciałem się cały wykapać.

Nad brzegiem Nilu spotykaja się dwa krokodyle.
- No i jak poszło dzisiaj polowanie?
- Zjadłem trzech Murzynów. A ty?
- Jednego Rosjanina.
- Nie wierzę! Chuchnij.

Płynie sobie żółw. Spokojnie... powoli... Nagle podpływa do niego rekin.
¯ółw nic, dalej pełen spokój. Rekin się zbliża opływa go dookoła. ¯ółw
pełne spoko. Nagle rekin - jebs - odgryzł żółwiowi nogę. ¯ółw na to:
- Rzeczywiście... śmieszne..., q*.*a, bardzo śmieszne.

Siedza trzy mrówki na drzewie. Pod drzewo pasać się podeszła krowa.
Mrówkom zachcialo się zejsć, a że się bały krowy więc zaczęły krzyczeć:
- Ty k*.*o, sp*.*j!
Krowa nic. Mrówki znów to samo. Krowa nadal nic.
Kiedy mrówki znów krzyknęły to samo, krowa kopnęła w pień i jedna mrówka
spadła jej na kark.
Dwie pozostałe mrówki z drzewa do tej na karku:
- Zadus k*.*ę, zadus!!!

Ida dwie mrówki przez pustynię.
Jedna niesie lufcik i mówi:
- Ale tu goraco!!
- To otwórz lufcik.

Siedza dwie malpy na palmie i jedna je banana. Druga pyta się:
- Co robisz?
- Jem banana!
- A dla czego on taki brazowy?
- A bo jem go drugi raz!

Leci nietoperz przed siębie, a przed nim sciana. JEEEBUDUU! Wpada na sciane i wali się na dol, otrzepuje się i mowi:
- Cholera, przez tego walkmana to ja się kiedys zabije!

Idzie zajączek lasem, patrzy a na drozce lezy podkowa. Podnosi ja, odwraca na druga strone, a tam... kon!

Dwa psy, pudel miniaturka i owczarek spotykaja się w szpitalu dla zwierzat. Owczarek pyta pudelka: A ty tu co robisz?
- Mialem pecha, nasikalem na dywan w salonie i panstwo postanowili mnie uspic. A ty?
- Zobaczylem pania gdy pastowala podloge, tylek w niebo, zadnych majtek. Nie moglem się powstrzymac!
- I co, teraz ciebie uspia? - pyta pudelek.
- Nie, dlaczego dziwi się owczarek, maja mi tylko spilowac pazury...

Mowi lew do zaby:
- Ale ty jestes brzydka... Jestes zielona, oslizgla i masz strasznie wylupiaste oczy. W ogole nie mozna na ciebie patrzec!
Na to zaba (cichutko):
- Ja... Ja po prostu ostatnio duzo chorowalam...

Jesli bedziesz tak lotny jak pszczolka
Tak silny jak niedźwiedź
Jesli bedziesz pracowal jak kon
I do domu wracal tak zmeczoni jak pies
Wtedy musisz pojsc do weterynarza
Bo byc moze stales się juz OSLEM.

Przychodzi kogut do kurnika... Patrzy... Nie ma ani jednej kury.
Idzie do restauracji... Patrzy... Kury kreca się na roznie.
Mysli chwilke i mowi:
No tak, solarium, karuzela a pop*.*ić nie ma kogo.

Lew zgromadzil na lesnej polanie wszystkie zwierzeta i groznie pyta:
- Kto zabil ostatniego dinozaura??
Cisza...
- No, kto to zrobil??
Zza krzaczka wychyla się zajączek:
- To po co wymuszal pierwszepstwo przejazdu?

Przychodzi zajączek do sklepu i pyta:
- Sa trampki?
- Sa, ale tylko biale.
- Eee, jak biale, to dla mnie za duze.

Przychodzi zajączek że starym zajacem do lesnej knajpy. Siadaja przy barze i zamawiaja piwo. W pewnym momencie podchodzi do nich niedźwiedź (miejscowy rzul) i mowi do zajaczka:
- Postaw mi piwo, albo zasune twojemu staremu!
Zajączek na to:
- No to sprobuj!
Niedźwiedz zasunal wiec staremu zajacowi tak, że ten spadl z krzesla. Sytuacja ta powtorzyla się jeszcze kilka razy, az stary zajac nie podniosl się z podlogi. Widzac to zajączek wstal z krzesla, podniosl starego zajaca i powiedzial: - Chodz ojciec do domu, bo cie tu zatluka!

Leci mucha, az tu nagle wpada na drzewo i spada na ziemie. Po chwili wstaje, otrzepuje się i mowi:
- To se q*.*a polatalam...

Zajac dowiedzial się że jego synowi ktos w knajpie wybil wszystkie zęby. Wchodzi do knajpy i mowi:
- Kto mojemu synowi wybil wszystkie żeby?
Wstaje niedźwiedź:
- Ja! Bo co?
- Ano, chcialem się spytac gdzie mozna znaleźc dobrego dentyste...

Przychodzi poobijany zajac do knajpy i ryczy:
- Ktory chce w morde!!
Cisza
- Ktory chce w morde, no??!!
Wstaje niedźwiedź.
- Ja chce w morde.
- Eeep, to idź tam skad ja przychodze.

Uciekaja zajace przez Bug do Polski. Jeden z naszych zajecy lapie uciekiniera i pyta o powod. Tamten odpowiada:
- A bo u nas obcinaja zajacom trzecie ucho!
- No jakze! Przeciez zajace maja tylko dwoje uszu!?
- Zgoda, my to wiemy, ale oni najpierw obcinaja, a potem licza!

Nawalony zajac wraca po nocy do domu. W pewnym momencie fiknal i zasnal. W międzyczasie znalazly go dwa wilki i nie mogac dojsc do zgody poobijaly sobie mordy az do utraty przytomnosci. Rano zajac się budzi, rozglada się po pobojowisku i mowi:
- Ja to kiedys po pijaku caly las rozwale...

Wybiera się lisek na kobity i namawia slepego zajaca. Ten się wymiguje jak moze:
- Wiesz, ja jestem slepy, ktora mnie zechce.
- Chod zajac na babki, czy musisz widziec?
- No ale nie widze i nie bede wiedzial co i kiedy!
- Ja ci powiem, chodz zajac na kobity, no!
No i zajac dal się namowic. Ida przez las, lis nie zauwazyl korzenia i wyrznal jak dlugi. A lecac wyrwalo mu się:
- O q*.*a!
Zajac momentalnie poprawia grzywke:
- Dzień dobry pani...

Dwaj przyjaciele - zajączek i niedźwiedź jada pociagiem. Niedźwiedź widzac konduktora przypomnial sobie, że nie kupil biletu. Uradzili wiec, że zajączek da niedźwiedziowi swoj bilet, a niedźwiedź we mie zajaczka do lapy i wystawi za okno - tak żeby kanar nie widzial, że trzyma zajaczka. Po chwili wchodzi kanar i mowi:
- Bilety do kontroli
- Prosze - niedźwiedź podaje bilet zajaczka.
- A co tam misiu za oknem trzymasz?
- Aaaa, teraz juz nic! - mowi niedźwiedź i pokazuje pusta lape.

Spotkanie w lesie - lew zbiera towarzystwo i mowi:
- S teraz podzielimy się: madre zwierzaki na prawo, a ladne na lewo.
I tak sowa biegnie na prawo, inne zwierzaki za nia, inne na lewo, a zaba zostala na srodku
- No i co ty zaba robisz???
- No przeciez się nie rozdwoje!!!

Jedzie zajączek z niedźwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar.
To niedźwiedź schowal zajaczka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet.
Kanar się pyta:
- A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki
Niedźwiedź uderza się w piers (tu powinien byl taki zamaszysty gest), wyciaga
Splaszczonego zajaczka i mowi:
- Zdjecie kolegi.

Lew zwolal narade:
- Zebralismy się tu wszyscy...
A zaba przedrze nia:
- Zieplalismy siem tu fsiyscy.
LEW: Khm, khm, Zebralismy się tu...
¯aba: Zieplalismy siem tu..
LEW: ZIELONE, Z WYLUPIASTYMI OCZAMI WOOOOOOON Z LASU!!!
¯aba: KROKODYL, SPIER*.*!!!

Zajączek i niedźwiedź jechali pociagem na komisje wojskowa. Zajączek wypadl z pociagu i wybil sobie wszystkie zęby. Pobiegl jednak na skroty i dotarl na miejsce szybciej niz mis. Kiedy mis wchodzil do budynku, zajac juz wychodzil z komisji.
- No i co?- spytal mis.
- F pofrzatku!- odpowiedzial zajac. - Zfolniony. Bfrak ufzebienia!
Mis pomyslal chwile, odszedl na bok, wzial kamiep i też wybil sobie zęby. Wychodzacego z komisji misia, oczekiwal juz zajac.
- No i cfo? - pyta zajac.
- F pofrzadku! - odpowiada mis - Zfolniony! Plafkoftopie!

Idzie niedźwiedź przez laczke i widzi zajaczka.
- Te, zajac, skocz po papierosy!
- Odp*.* Ty h*.* Taki owaki! Ty *.* *.* *.*!
Niedźwiedź przestraszyl się i polecial szybko do domu.
- Stara! Wlacz radio, chyba znowu rewolucja!

Trzy lwy spotkaly się na pustyni. Pierwszy jeczac mowi:
- Zjadlem Amerykanina z wrzodem zoladka i od wczoraj jestem chory.
Drugi odzywa się:
- Trzy dni temu zjadlem Polaka i do dzis meczy mnie kac.
Natomiast trzeci:
- A ja zjadlem Rosjanina i od tygodnia wymiotuje medalami.

Siedza dwie swinie przy korycie i zra. Nagle jednej się odbilo i zerzygala się do koryta. Na to druga:
- No co ty, stara. Nie dolewaj! I tak wszystkiego nie zjemy.

Słoń i mrówka postanowili wybrać się na wiśnie. Przez płot przeszli do ogródka sąsiada, nagle słyszą czyjeś kroki. Mrówka mówi:
- Słoniu, schowaj się za mną! Ja się mniej rzucam w oczy!
Po wybuchu jadrowym na uschnietym kikucie ocalalego drzewa siedza dwa szympansy.
- Masz cos do jedzenia? - pyta samiec.
Samica podaje mu jablko.
- O, nie - protestuje samiec - nie bedziemy tej idiotycznej historii powtarzali od poczatku!

Siedzi krowa z cielakiem na drutach wysokiego napięcia...
Nagle slysza: szur, szur - patrza, a po drutach pędza heble. Szef hebli się pyta: Excuse me, którędy do Maroko?
Krowa na to: prosto, na rozgałęzieniu w prawo.
Heble ziuuuu... zniknęły.
Za chwilę zjawia się nastepna partia hebli,znowu pytanie o Maroko.
Krowa ze stoickim spokojem: prosto, na rozgałęzieniu w lewo.
Heble, ziuuuu... nie ma.
Na to odzywa się zdziwione ciele: Ależ mamo! Przedtem powiedziałas "w prawo", a teraz "w lewo", jak tak można?
A krowa: A po cholerę tyle hebli w Maroku?

- Dlaczego słoń nie może mieć dzieci z zebrą?
- Bo nie potrafi z niej zdjąć tej cholernej piżamy w paski!

Pewien facet kupil sobie koguta. Przynosi go do domu i wrzuca do kurnika.
Po tygodniu kury nie nadazaja z produkcja jajek a od kurczakow facet dostaje
Zoltaczki. Postanawia wiec koguta uspokoi i wrzuca go do stajni. Po miesiacu
Zaczynaja lata pegazy... Facet postanawia pozbyc się koguta
I wyrzuca go na pustyni. Wracajac do domu mysli:
-Cholera, moglem sobie z niego chociaz rosol ugotowac.
No i wraca po koguta na pustynie. Patrzy, a kogut lezy sztywno jak kloda
Na grzbiecie i ma jezyk wywalony z dzioba. Facet pochyla się nad nim,
Zeby go zabrac, a kogut:
- Spierdalaj, bo mi sepy ploszysz!

Spotykaja się dwie zaby..
- Wiesz, tam za rogiem gwalca..
- A skad wiesz??
- Wczoraj bylam, dzisial bylam, jutro też pojde..

Na podworku rozmawiaja 2 koguty:
- Czy ty z ta kura to chodzisz na powaznie czy tylko dla jaj?

Dwa koguty chodza po miescie i strasznie się nudza. Jeden z nich w koncu mowi:
- Chodz do garmazerii poogladamy sobie gole kury.

Spotykaja się trzy rekiny i opowiadaja, co jadly na sniadanie.
- Ja dzis jadlem Chińczyka - mowi pierwszy.
- No i jak ci smakowal? - dopytuja się pozostale
- E tam, sam ryz.
- A ja zjadlem Francuza - mowi drugi
- Dobry?
- Nie - odpowiada drugi rekin - same zaby i slimaki.
- Ja zjadlem Ruska - chwali się trzeci.
- ¯artujesz? Chuchnij!!

Zajączek mial ochote na seks. Idzie przez lasi szuka partnerki. Spotyka zwinietego w klebek jeza. Obchodzi go dookola i zupelnie nie moze się zorientowac się, gdzie jest przod, a gdzie tyl. Wreszcie mowi:
- Ty, jez moglbys chociaz puscil baka, to mialbym jakis punkt odniesienia...!

Idzie sobie mamut przez pustynie i nagle stratowalo go stado sloni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mowi:
- Ach, ci skinheadzi!

Biegnie pies przez pustynie, widzi drzewo i mowi:
- Jesli to znowu fatamorgana to mi pecherz peknie!

Mlody lew zostal przywieziony do ZOO i umieszczony w klatce obok starego lwa. Przyszedl dozorca i staremu lwu rzucil ogromny kawal miesa, mlodemu zas dwa banany. Rozgoryczony mlody lew pyta starego:
- Co to za dyskryminacja, dlaczego ja mam jesc banany?
- To zadna dyskryminacja. Po prostu znowu obcieli budzet i ciebie przyjeli na etat malpy...

Leci golabek i spiewa:
- It's my life...
Za nim leci jastrzab:
- No no, no no no no...

Spotykaja się dwa psy i jeden mowi:
- Wiesz, szczekalem...
Na to drugi odpowiada:
- A ja szcze moczem.

Co mysli zaba tulac się do jeza?
- Milosc jest cierpieniem.

Ida dwie swinie przez pustynie. Jedna się pyta drugiej:
- Chcesz w ryj?
- Nie, wole grochowke.

Leci golab nad parkiem i widzi, ze przez park idzie slepy. Mysli sobie:
"Nasram na niego".
Zawraca, nurkuje i sruuu. Slepy tylko fuuu fuuuu (tutaj się pokazuje jak slepy robi uniki) i nic, nie trafilo go. No to golab sobie mysli:
"Q*.*a, cos tu jest nie tak, lece po kumpla".
No przylecial z kumplem, i jak dwa samoloty leca na tego slepego i sruuu. No a slepy znowu tylko fufuu fuuu, i nie trafilo go! No to golebie sobie mysla:
"O nie, q*.*a, nie damy się, lecimy po brygade".
Przylecieli, z 20 golebi, ustawili się w szyku no i dawaj na slepego, leca, leca i sruuuuuuuuuuu (duzo gowna). No a slepy znowu tylko fufufufufu fufufufu i go nie trafilo. No i jaki moral z tej historii?
- Slepy gowno widzi!

Idzie mysliwy do lasu na niedźwiedzia. Chodzi, chodzi, az znalazl. Celuje, strzela... A niedźwiedź się odwraca i mu nic. Podchodzi niedźwiedź do mysliwego i mowi:
- Mysliwy, albo mi dasz się wyruchac albo cie zabije na miejscu!
Mysliwemu zycie raczej wazniejsze od d*.*y, wiec nastawil. Ale nastepnego dnia mowi, że tym razem wezmie lepsza strzelbe. Wiec idzie z lepsza strzelba do lasu, znajduje misia, strzela, i... nic, mis znowu karze się nastawic. A mysliwy sobie obiecuje że nastepnego rana z karabinem maszynowym przyjdzie i niedzwiadka ukatrupi. Nastepnego rana mysliwy celuje, oddaje 200 strzalow, magazynek pusty, mysli że juz po niedzwiadku, a niedzwiadek puka go od tylu w plecy i mowi:
- Ty, mysliwy, ty tu na niedźwiedzie chyba nie przyszedles.

Idzie mysliwy przez las i spiewa:
- Na polowanko, na polowanko!
Z tylu wychodzi mis, klepie go po ramieniu i pyta:
- Co, na polowanko?
- Nie! Jak Boga kocham, na ryby!